"Ścianka działowa" Izabela Sowa - 4 kwietnia 2009



A oto kilka słów o tej książce z Wirtualnej Polski


Co może wywrócić życie do góry nogami? Rozbita filiżanka, puzzle na dziewięć tysięcy elementów, ścianka działowa z gips kartonu? Dionizy Fiotroń, bohater najnowszej powieści Izabeli Sowy, przekonuje się na własnej skórze, że drobiazgi mogą raz na zawsze odmienić codzienność. Izabela Sowa, autorka topowej literatury dla kobiet, powraca słodko-gorzką powieścią, w której nie ma łatwych rozwiązań tak jak nie ma oczywistych odpowiedzi na podstawowe pytania. Dionizy Fiotroń wiedzie wygodne i uporządkowane życie do momentu, gdy zaczyna podejrzewać żonę o romans. Nie mając konkretnych dowodów w ręku, za to niezmąconą pewność, że coś się zmieniło, decyduje się na prywatne śledztwo. Nietypowe sprawy wymagają niekonwencjonalnych rozwiązań. W ten oto sposób Fiotroń trafia na trop tajemniczej Brzytwy, która obiecuje pomoc w rozwiązaniu sprawy w zamian za ... jeden tydzień jego życia! Czy metody ostrej i bezkompromisowej Brzytwy dadzą pożądane rezultaty? Na ile prób wystawiony zostanie racjonalizm i spokój Dionizego Fiotronia?


Te i dziesiątki innych pytań pojawiają się w głowie czytelnika, który towarzyszy Fiotroniowi na torze przeszkód, jakim staje się próba rozwikłania tajemniczego zachowania jego żony. Okazuje się, że Brzytwa nie należy do detektywów w typie Sherlocka Holmesa, a jej działania daleko odbiegają od tradycyjnych metod zbierania dowodów. Wspólnie spędzony tydzień rzuca nowe światło na wiele niepozornych spraw, stając się dla Fiotronia przebudzeniem z bardzo aktywnego letargu.


Zajmująca fabuła, pełna błyskotliwego humoru i celnych obserwacji jest dla autorki punktem wyjścia do głębszej refleksji, podanej w sposób subtelny i lekki. Ścianka działowa to nie tylko zajmująco opowiedziana historia pewnego małżeńskiego śledztwa, ale również swoisty drogowskaz pełni życia. Fiotroń – przedstawiciel rodzącej się klasy średniej, perfekcyjnie zarządzający własnym czasem, którego grafik łączy karierę zawodową z kursami rozwoju duszy i wewnętrznej detoksyzacji – żyje realizując kolejne zadania. Zapomina gdzieś po drodze, że kiedyś obiecał sobie nie rozmienić życia na drobne. Wartością powieści Sowy jest styl wyróżniający się ciepłem, ironią i przenikliwością. Izabela Sowa jest pisarką wielowymiarową, dającą czytelnikom jednocześnie doskonałą rozrywkę i ważne przemyślenia, skłaniające do zadumy.


Izabela Sowa: Tajemnicza kobieta trzydziestoletnia. Żyje z pisaniny (artykuły, kojące bajki dla spragnionych złudzeń, tłumaczenia, wróżby w chińskich ciasteczkach...) oraz zabawiania studentów opowieściami o magicznej mocy psychologii społecznej. Typowa sowa: większość dnia przesypia ukryta w krakowskich bibliotekach i czytelniach. Budzi się późnym wieczorem i wtedy zaczyna potworzyć.


Zdjęcie okładki dzięki uprzejmości Wirtualnej Polski.

"Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej" Michał Witkowski - 7 marca 2009




Poniżej kilka słów o książce z Wirtualnej Polski


W nowej książce Michała Witkowskiego groteskowa historia kariery i upadku właściciela lombardu staje się pretekstem do opowieści o przełomie lat 80. i 90. w Polsce, o przemianach ustroju i ludzkiej mentalności. Autor przypomina raczkujący polski kapitalizm, zapiekanki sprzedawane z przyczepy, akwizycję i podsycany przez prasę mistycyzm ostatnich lat XX wieku. W oczekiwaniu na mającą uderzyć w Ziemię kometę ludzie starają się jednak jakoś ułożyć sobie życie. Gdy za sprawą wchodzących na polski rynek zachodnich korporacji interesy zaczynają upadać, bogobojny bohater, natchniony cudownym widzeniem, postanawia udać się na pielgrzymkę do Lichenia... Trafia jednak zupełnie gdzie indziej, do pałacu bogatego mafiosa, który w jego życiu zaczyna odgrywać rolę analogiczną do tej, jaką Zygmunt August odegrał w biografii Barbary Radziwiłłówny... Pokazując współistnienie starych i nowych mitów oraz wzorców zachowań (na przykład sarmatyzmu), Witkowski zdaje się przypominać, że w kulturze nie ginie nic, nawet słowiańskie, dawno zapomniane korzenie.


Michał Witkowski: Prozaik, autor sztuk teatralnych, krytyk literacki. Opublikował głośny tom opowiadań Copyright (Biblioteka Studium 2001), za który otrzymał nagrodę Książka Zimy 2000/2001 przyznawaną przez Poznański Przegląd Nowości Wydawniczych. Jego opowiadania były tłumaczone na angielski, niemiecki, węgierski i serbo-chorwacki; reprezentował Polskę na IX Międzynarodowym Festiwalu Książki w Budapeszcie. Drukował w wielu zagranicznych czasopismach w całej Europie (WIR, Muschelhaufen, Nagy Vilag, Az Elet es Irodalom Melleklete, Lettre Internationale i in.) oraz w niemieckim dzienniku Stadt Blatt. Zawodowo krytykuje książki, a nawet doktoryzuje się z polskiej krytyki literackiej lat 90. na Uniwersytecie Wrocławskim. Mieszka we Wrocławiu.


Zdjęcie okładki dzięki uprzejmości Wirtualnej Polski.

"Balzakiana" Jacek Dehnel - 7 lutego 2009




A oto kilka słów z Wirtualnej Polski:


Cztery nowele, które łączy unoszący się nad całością duch Balzaka. Dehnel wybrał, przekształcił i, przede wszystkim, uwspółcześnił motywy z Komedii ludzkiej - przeniesione na polski grunt są równie śmieszne i równie tragiczne jak oryginalne. Mamy więc w Balzakianach pazernego na pieniądze snobistycznego pseudoartystę, który odrzuca prawdziwą miłość dla sezonowej, ale jednak gwiazdy kolorowych pisemek; mamy rodzeństwo, które dla zysku wykorzystuje chorego umysłowo człowieka, a później chce ograbić jeszcze siebie nawzajem; mamy nuworyszy, którzy za dobrze wczuwają się w rolę zimnej i bezwzględnej arystokracji; mamy wreszcie dramat kłamstw, pomyłek i niedopowiedzeń pomiędzy ludźmi, którzy wolą udawać, że są zupełnie kimś innym. Bogactwo charakterów, błyskotliwy dowcip i szeroka panorama społeczna sprawiają, że Balzakiana to psychologiczno-obyczajowy majstersztyk. Jacek Dehnel wyruszył na antropologiczną wycieczkę po współczesnej polskiej rzeczywistości z Komedią ludzką pod pachą i okazało się, że nie mógł wybrać lepszej lektury. Bo ludzkie słabości są wyjątkowo powtarzalne.


Jacek Dehnel: Zajmuje się twórczością literacką (poezja, proza, tłumaczenie) i artystyczną (malarstwo, rysunek). Publikował między innymi w Kwartalniku Artystycznym, Przeglądzie Artystyczno-Literackim, Studium, Toposie, Tytule. Laureat szeregu nagród literackich (między innymi im. J. Bierezina, R. M. Rilkego, Z. Herberta). Laureat Paszportu "Polityki", współtwórca telewizyjnego programu kulturalnego "Łossskot".


Zdjęcie okładki dzięki uprzejmości Wirtualnej Polski

Świąteczne Życzenia


Wszystkim moim Gościom serdeczne życzenia świąteczne!
Czasu niby więcej, więc czytać można, ale jest to także czas do poświęcenia rodzinie, więc kolejny wpis dopiero po świętach!
Spokojnych, wesołych i może nawet rodzinnych, choć niekoniecznie z całągórą prezentów, bo jedna książka to jak cała fura dla książkoholika.

Lista potencjalnych lektur ... (9)

Kolejny ciekawy blog, do którego zaglądam to W moim świecie książek. A oto które pozycje z recenzowanych książek zaciekawiły mnie:

1. "Kolacja z Anną Kareniną" Gloria Goldreich - wpis z 8 maja 2008
2. "Wilk ze stepów. Dżingis-chan" C. Iggulden - wpis z 14 lipca 2008
3. "Nierządnica" Iny Lorenz - wpis z 4 sierpnia 2008
4. "Słońce Scortów" Laurent Gaude - wpis z 10 sierpnia 2008
5. "Kurtyzana z Wenecji" S. Dunant - wpis z 16 sierpnia 2008
6. "F.M." B. Akunin - wpis z 27 siernia 2008
7. "Błękitna sukienka" Tracy Chevalier - wpis z 4 września 2008

8. "Handlarz kawą" David Liss - wpis z 9 września 2008
9. "W labiryncie ulubionych miejsc" Susan Hill - wpis z 19 października 2008
10. "Bogini z labradoru" Konrad T. Lewandowski - wpis z 10 listopada 2008

"The Selling of the President 1968" Joe McGinniss


Po tą książkę sięgnęłam dzięki dodatkowi do niedzielnego wydanie Seattle Times gdzie rozpisywano się właśnie nad różnicami pomiędzy Obamą i McCainema w podejściu do mediów w ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej. Teraz z perspektywy, nawet tak krótkiego, czasu widać, jak wiele znaczenia miały po raz kolejny w historii nowe media elektroniczne. W roku 1968 kiedy wygrał Republikanin Richard Nixon z Demokratą Hubertem Humphrey'em stało się to przede wszystkim dzięki docenieniu telewizji, czyli historia lubi się powtarzać.

Większość z tych interesujących się polityką choć trochę wie, że w roku 1960 Richard Nixon przegrał wybory z Johnem F. Kennedym m.in. przez brak prezencji oraz umiejętności bycia na wizji. Jednak wbrew obiegowej opinii nie byly to jeszcze te wybory prezeydenckie, kiedy telewizja odegrala znaczacą rolę. Dopiero 8 lat później kiedy Nixon startował po raz kolejny do fotela prezydenckiego nowe wtedy medium stało się kluczem do sukcesu. (ze strony 112 i 113)

Na wewnętrznej okładce książki umieszczono stwierdzenie Huberta H. Humphrey'a: "The biggest mistake in my political life was not to learn how to use television" , czyli z grubsza tłumacząc "W moim życiu jako polityka największym błędem było nie nauczenie się jak używać telewizji"

Naszym przewodnikiem i jednocześnie narratorem jest Joe McGinnis, który towarzyszy grupie pracującej dla Nixona w przygotowaniu reklamówek telewizyjnych czy organizacji spotkań telewizyjnych z wyborcami, a wszystko to oczywiście przy akompaniamencie opinii doradców politycznych.

Był to czas kiedy reklama telewizyjna dopiero rozwijała się, a prasa była wciąż silnym graczem na rynku mediów, szczególnie w czasie kapanii prezydenckiej. Dziennikarze pzekazywali treści wypowiadane przez kandydatów i mogli im nadać koloryt w zależności od tego kogo popierali. To wszystko zmieniło się gdy do akcji wkroczyli ludzie z branży, czyli z reklamy (ze strony 26)

Spotkanie tych dwóch branż: reklamy i polityki, które zawsze zajmowały się swego rodzaju oszukiwaniem i grą na emocjach okazało się znamienne w skutkach. To ludzie z Madison Avenue*, w przeciwieństwie do doradców politycznych i konsultanów wszelkiej maści, popatrzyli na Richarda Nixona jak na produkt do sprzedania (vide: okładka książki). Znaleźli jego słabe strony, szczególnie te na wizji, i poprzez techniczne sztuczki takie jak oświtlenie, ustawienie kamer i ogólna reżyseria, nie wyłączając doboru tłumu dla względem kolotu skóry, zmienili świat polityki w sposób nieodwaracalny... taki jaki znamy dzisiaj. (ze strony 59)

Po raz pierwszy wtedy właśnie użyto zdjęć (nie filmu!) kandydata by nie odwracać uwagi widza od wizji, a jednocześnie mieć kontrolę nad wizerunkiem, oczywiście idealnym, a także by przytłumić znaczenie treści wypowiedzi w tle. Analizowano też każdą reklmówkę pod względem możliwego odbioru by unikać antagonizowania którejkolwiek z grup odbiorców (ze strony 28)

To co interesujące w tej książce to różnorakie spostrzeżenia. McGinnis nie zajmuje się tylko zakulisowymi przygotowaniami wystąpień Nixona, ale rozmawia z ludźmi, którzy przy nich pracowali o ich odczuciach co do wpływu tej kampanii na świat polityki. Przygląda się także społeczeństwu i choć jego spostrzeżenia zostaly dokonane w roku 1968 wobec społeczeństwa Amerykańskiego, to w dalszym ciągu są one aktualne nie tylko tutaj za oceanem, ale i w większości innych krajów demokratycznych (ze strony 38).

Ciekawa jest także dynamika grupy pracującej przy tej kampanii. Składała się ona z grupy doradców politycznych jeszcze z kamapnii sprzed 8 lat, kiedy Nixon przegrał, oraz grupy młodych, dynamicznych, zapatrzonych w nowe medium reklamiarze i filmowcy. Ta pierwsza to stara grwardia mająca swoje utarte spojrzenie na świat, na media, na prowadzenie kampanii i oczywiście nie rozumiejąca i nie lubiąca telewizji. Ta druga to ludzie, którzy z doświadczeniem pracy nad produktem robili coś nowatorskiego, bo kreowali wizerunek kandydata po raz pierwszy, a więc byli to swego rodzaju nowatorzy i artyści. Jak się domyślacie takie połączenie starego i nowego to raczej mieszanka wybuchowa, ale jednak dokonała ona to do czego została stworzona... Nixon wygrał. (ze strony 60)

Książka warta, bardzo warta przeczytania. Gorąco polecam!


* Madison Avenue to aleja w Nowym Jorku gdzie w latach 50-tych mieściły się największe agencje reklamowe.

"Amerykańscy Bogowie" czyli "American Gods" Neil Gaiman - 3 stycznia 2009


Powieść nagrodzona w 2002 przez The HUGO Awards jako najlepszą powieść roku!

A oto recenzja z Czytelni Onetu
Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Na dwa dni przed zakończeniem wyroku, jego żona, Laura, ginie wypadku samochodowym w tajemniczych okolicznościach - wszystko wskazuje na zdradę małżeńską.

Oszołomiony Cień powraca do domu, gdzie spotyka tajemniczego Pana Środę, twierdzącego, iż jest uchodźcą wojennym, byłym bogiem i królem Ameryki. Razem wyruszają oni w niesamowitą podróż przez Stany, rozwiązując zagadkę morderstw, które co zimę są dokonywane w małym Amerykańskim miasteczku. Jednak podąża za nimi ktoś, z kim Cień musi zawrzeć pokój...

W swojej niepokojącej, wciągającej i bardzo osobliwej powieści Neil Gaiman, wyrusza w podróż w poszukiwaniu duszy Ameryki

A także recenzja z Google Books
Shadow is a man with a past. But now he wants nothing more than to live a quiet life with his wife and stay out of trouble. Until he learns that she's been killed in a terrible accident.

Flying home for the funeral, as a violent storm rocks the plane, a strange man in the seat next to him introduces himself. The man calls himself Mr. Wednesday, and he knows more about Shadow than is possible

He warns Shadow that a far bigger storm is coming. And from that moment on, nothing will ever he the same...


Zapraszam na kolejne spotkanie!

Lista potencjalnych lektur (8)

I kolejne pozycje do mojej listy potencjalnych lektur z blogu Całkiem subiektywne recenzje książek

1. "Rok smierci Ricardo Reisa" Jose Saramago
2. "Maso i Dixon" Thomas Pynchon
3. "Pierwsza miłość" Sandor Marai
4. "Zart" Milan Kundera
5. "Lekcja martwego języka" Andrzej Kuśniewicz
6. "Rachuba świata" Daniel Kehlmann
7. "Hotel świat" Ali Smith

"Windziarz Pana Boga" - spotkanie klubu


Dzisiejsze, Mikołajkowe, spotkanie potwierdziło tezę by za bardzo nie przywiązywać się do opinii innych i samemu przekonać się ile książka jest warta... Zgodziliśmy się, że pomimo iż okładkowa recenzja nie odbiegała od treści wewnątrz to jednak nie wiele jej to pomogło... Ale do rzeczy.

Tytuł książki pochodzi od najlepszej historii w tym tomie opowiadań, które nie łączy nic poza metafizyką. Różnią się bohaterowie, historie, czas i miejsce akcji oraz forma opowiadań, ale to nie przydaje uroku książce. Spoiwem łączącym te opowiadania ma być metafizyka w połączeniu z wiarą z domieszka fizyki czasu, ale ta mieszanka jest tak trudna do objęcia dla przeciętnego człowieka, że nawet autorowi wymyka się. Jeśli jednak to właśnie Szmilichowski chcial przedstawić, to skutecznie mu się to udało! Jednak tylko to....

Rzadko zdarza mi się tak niewiele napisać, bo tym razem nawet krytykować nie mam ochoty... STRATA CZASU!