"Łabędzie Leonarda" Karen Essex



Nie bardzo pamiętam jak to się stało, że sięgnęłam po tą książkę, ale dobrze zrobiłam.

"Łabędzie Leonarda" to powieść historyczna, a więc jest tu wiele faktów możliwych do sprawdzenia (co zawsze prowadzi do spędzenia większej ilości czasu na necie!), ale jest też wiele dopisanych przez autorkę. Bardzo mi to odpowiada, bo zadaniem autora tego gatunku jest nie tyle przedstawienie suchych faktów co oddanie ducha epoki by stała się bardziej zrozumiała.

W tej książce
Karen Essex prezentuje historię dwóch sióstr księżniczek d'Este, które otrzymały bardzo różne wychowanie, ale cel ich życia był taki sam... wyjść dobrze zamąż tak jak zaaranżowali rodzice, urodzić synów i politykować tak by nie być w opozycji do ojca, księcia Ferrary. Tak też się stało. Starsza, lepiej wykształcona, czarnooka blondynka, rozmiłowana w sztuce, Isabelle wyszła zamąż za księcia Padwy - Francesco Gonzage. Skolei młodsza z sióstr, choć uważana za mniej atrakcyjną, ale uduchowiona, rozmiłowana w koniach i sporcie w ogóle, Beatrice wyszła zamąż jeszcze lepiej, bo za Duke'a Mediolanu Ludovico Sforze, mającego aspiracje do władania zjednoczonymi księstwami Włoch. Los jak zwykle ironicznie postarał się by stały się księżnymi dwóch różnych państewek walczących o te same wpływy we Włoszech XVIw, a także by połączyć mniej rozmiłowaną w sztuce Beatrice z Ludovico, a kolekcjonerkę sztuki Isabelle z hodowcą konii Francesco. Jak pogodzić rodzinne koneksje i rywalizację na arenie politycznej i kulturalnej?

Właśnie arena kulturalna jest tutaj interesującym wątkiem, bo pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze jak ważne było popieranie sztuki aż do poziomu rywalizacji o najznamienitszych ówczesnych artystów oraz jak wielki prestiż dawało to mecenasowi i miastu-księstwu. Po drugie jak niewiele do powiedzenia w polityce miały kobiety, szczególnie te, które nie rodziły synów(!), a jednocześnie jak wielki wpływ miały na sztukę będąc mecenasami słynnych renesansowych malarzy: Piero di Cosimo czy Da Vinci, którzy wcale nie byli łatwi i chętni do współpracy.

I właśnie mecenat sztuki jest kolejnym wątkiem książki, który pokazuje Da Vinci artystę walczącego o siebie, czytaj: zwodzącego swojego mecensa by móc pracować nad tym na czym naprawdę chce pracować a nie nad tym co mu zlecono, np. fresk w kościele Santa Maria delle Grazie przedstawiający Ostatnią Wieczerzę. Ciekawostką są fragmety z notatnika Leonarda wplecione w treść książki, co daje wgląd w jego postrzeganie świata.

Książkę czyta się dość łatwo i przyjemnie co dodatkowo podnosi jej walory, a też zachęca do sięgnięcia po kolejne utwory tej autorki . W załączonej biografii z Wikipediitej rysuje się obraz kobiety renesansu, która przenosi się z miejsca na miejsce, z dziedziny w dziedzinę i odnosi mniejsze lub większe sukcesy.... jak kobiety, które opisuje w swoich książkach?
Jest to pierwsza książka z mojej listy w ramach wyzwania czytelniczego "Podróże w czasie"!

Polecam...

4 comments:

  1. Witaj, fajnie piszesz i podoba mi się idea Twojego bloga, ale miniaturowa czcionka męczy wzrok, nie mam z nim problemów, ale masz ustawioną najmniejsza z możliwych, to utrudnia czytanie, bardzo :) bez urazy, pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  2. Margo, dzieki za wizyte i uwagi. Moze zdziwisz sie, ale miniaturowa czcionka nie jest najmniejsza z mozliwych! Rozumiem jednak, ze oczy mecza sie, wiec proponuje uzyc powiekszenia w prawym dolnym rogu okna i bedzie lepiej. Mam nadzieje, ze bedziesz do mnie dalej zagladac...

    ReplyDelete
  3. Ksiażke czytałam , bardzo mi się podobała.

    ReplyDelete
  4. czytam w czytniku i jest gut :)

    ReplyDelete