Audioksiążki zwane także audiobookami

Jak może już zauważyliście nie często czytam kryminały, ale uwielbiam je słuchać. Dobrze przeczytana książka sprawia ogromną przyjemność w słuchaniu i jest doskonałym

Na pewno nie jestem pierwszą osobą, ale dotąd nie widziałam nigdzie by ktoś polecał słuchanie audioksiążek w trakcie biegania lub innych ćwiczeń i ja właśnie to chciałam Wam zaproponować i serdecznie polecić! Podczas biegu koncentracja na słuchaniu pomaga biec dalej i słuchać czy w końcu znaleźli mordercę, a i czas spedzony na bieżni jest jakiś taki krótszy...?

Także w trakcie dłuższych podróży samochodowych audioksiążka jest doskonała. Częste stanie w korkach typowe dla Los Angeles stało się nawet przyjemne, bo mogłam dłużej posłuchać kolejnego mrocznego kryminału. Dzięki temu nie denerwowałam się staniem i czekaniem, a też nie miałam poczucia straty czasu... którego zawsze za mało na czytanie.

Teraz gdy wiosna już jest i częściej chce się wyjść na zewnątrz, lubię połączyć nawet krótki spacer ze słuchaniem książki.

"Przystupa" Grażyna Plebanek - 1 sierpnia 2009


Powieść łotrzykowska o młodziutkiej Polce, która w poszukiwaniu pracy wyrusza w świat. Los rzuca ją najpierw do Warszawy, potem do Sztokholmu, gdzie wplątana w bójkę portową, podejrzana o zabójstwo i ścigana listem gończym przez niedoszłą kochankę obserwuje życie ludzi, u których zatrudnia się jako sprzątaczka. Milcząca obecność tytułowej bohaterki uruchamia lawinę wydarzeń, wydobywa na jaw mroczne tajemnice, uwalnia skrajne emocje, które w końcu doprowadzają do zbrodni. Oczami tej dziewczyny oglądamy życie polskich katolików, szwedzkich protestantów, ateistów, miłośników natury, zdeklarowanych kosmopolitów i beznarodowców szukających korzeni i tradycji. Z perspektywy „kosza na śmieci” przyglądamy się zwyczajom i nietypowym ciągotom seksualnym, przemocy i namiętnościom, pragnieniu władzy i obsesji robienia kariery, wzlotom i upadkom ludzi zarówno sławnych, jak i zwyczajnych, temu, co w „typowych” domach skrywa się pod powierzchnią „normalności”. Przygody sprzątaczki pakującej się w życiowe tarapaty po obu stronach Bałtyku to opowiedziana z ironicznym dystansem pikareska, która doprowadzi bohaterkę do samej siebie.

"Ja w pisaniu i czytaniu wierzę ciału i kiedy czytam coś dobrego, to wzbudza to we mnie dreszcz. A o dreszcze w literaturze chodzi." Grażyna Plebanek
Źródło recenzji: WP.pl/Książki

"Mój przyjaciel król" Józef Hen - 11 lipca 2009



To literacki portret życia i panowania Stanisława Augusta. Jego historię opowiada Gaston Fabre, wnikliwy obserwator i komentator zdarzeń. Ukazany jest jako ambitny i świadomy swej roli władca-patriota, który doskonale wie, co się dzieje w kraju i poza jego granicami. Opisując osiemnastowieczne dwory i panujące na nich obyczaje, kreuje rzetelny historycznie obraz, poparty dokumentami, listami i pamiętnikami Stanisława Augusta.



Recenzja z nakanapie.pl

"Białe zęby" czyli "White teeth" Zadie Smith - 6 czerwca 2009


Jeden z najgłośniejszych i najbardziej zdumiewających debiutów ostatnich lat. Napisana przez zaledwie 25-letnią autorkę obszerna, pełna epickiego rozmachu powieść o losach trzech rodzin emigrantów mieszkających w Londynie. Bohaterami powieści są: Archie, czterdziestosiedmioletni Anglik, życiowy nieudacznik, który wszelkie decyzje podejmuje, rzucając monetą, młoda Jamajka Clara Bowden, córka Świadków Jehowy, która na skutek nieoczekiwanych zdarzeń zostaje żoną Archiego, przybyły z Bangladeszu blisko pięćdziesięcioletni Samad, który walcząc z własnym słabościami, za wszelką cenę stara się zachować religijną tożsamość, ich przyjaciele i dzieci...

Losy wszystkich postaci śledzimy począwszy od 1975 roku, kiedy to rozpoczyna się akcja powieści, aż po rok 1999 (choć niezwykle ważne w powieści są dwa smakowite epizody związane z drugą wojną światową i powstaniem sipajów w 1857 r.). Pomimo wielości wątków i postaci czytelnik ani na moment nie gubi się w stworzonym przez Zadie Smith świecie. Misterna, przemyślana w każdym szczególe konstrukcja oraz znakomicie nakreślone, wyraziste postaci sprawiają, że Białe zęby czyta się jednym tchem. Dodatkowym walorem powieści jest jędrny, "buzujący" język. W powieściowym mikroświecie jak w lustrze odbijają się najważniejsze zagadnienia współczesności: problem tolerancji, asymilacji i tożsamości. Młoda autorka, która sama jest córką emigrantów z Jamajki, znalazła na mówienie o tych sprawach swój własny sposób - z pozoru dość zabawny, chwilami wręcz groteskowy, w istocie zaś bardzo dojrzały i mądry. Obok tej książki trudno przejść obojętnie. "Ta książka to zdumiewająco dojrzały debiut, zabawny i poważny, a autorka ma wyrazisty, rozpoznawalny styl rasowego pisarza. Czytałem Białe zęby z ogromną przyjemnością i sporym uznaniem. To powieść z pazurem". Salman Rushdie


Żródło recenzji: Onet.pl/Czytelnia

"Ostatni mazur" Andrew Tarnowski - 9 maja 2009



To książka napisana oryginalnie po angielsku, a więc można jką czytać zarówno po angielsku jak i po polsku.

Jak blisko jest Andrew Tarnowskiemu do Mickiewicza? Ostatni mazur, jak Ostatni zajazd na Litwie, przedstawia zmierzch pewnego świata. Tarnowski opowiada o polskiej przedwojennej arystokracji, opisując XX-wieczne dzieje swojego rodu i rodzin z nim skoligaconych. Na historię życia tych niedostępnych ludzi składają się nostalgiczne wspomnienia autora z dzieciństwa, zapamiętane opowieści jeszcze dalej sięgające w przeszłość rodu czy korespondencja rodzinna. Wizerunek, jaki się wyłania, daleki jest od ideału: pod pozorami miłości i rodzinnej lojalności kłębią się nieokiełznane namiętności, zdrada i rozpad więzi. Autor nikogo nie wybiela ani nie usprawiedliwia. Dąży do przedstawienia prawdy, czasem gorzkiej i niewygodnej. Opisuje rodzinne dramaty i zawirowania na tle wydarzeń, które wstrząsnęły światem. W czasie II wojny światowej członkowie rodziny rozpierzchli się po całym świecie: jedni uciekali przez bezdroża Rumunii i Jugosławii, inni czekali na koniec wojny we Francji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Tam też rodzina Tarnowskich osiadła na stałe.
Źródło recenzji: Onet.pl/Czytelnia

"Ścianka działowa" Izabela Sowa



W pierwszą sobotę miesiąca przegadana została książka Izabeli Sowy. Jak się okazało książka podobałą się, więc po raz kolejny udało się.

A teraz o książce, która napisana jest z humorem, językiem młodym i dynamicznym, choć ma dość klasyczną strukturę. Akcja zawiązana zostaje na samym początku poszukiwaniem "świętego grala", czyli Brzytwy - detektywowi amatorce, mającej pomóc w kłopocie głównego bohatera. Znalazłszy tegoż Grala, główny bohater nie dostaje oczekiwanej nagrody, ale dostaje coś więcej, czyli możliwość poznania samego siebie. Oczywiście musi wyjść poza własną strefę komfortu i zobaczyć siebie i świat z nowej perspektywy...

Powierzchniowa historia, że się tak wyrażę, jest raczej smutna, bo o rozpadzie młodego małżeństwa, które gubi siebie jako jednostki i siebie jako parę. Autorka przedstawia młodych yuppies, którzy pobrawszy się chyba nie do końca chyba z właściwych powodów jakoś tam układają sobie życie, ale przeprowadziwszy się do nowego miasta z powodu kariery męża już nie są w stanie być razem. Żona zajęta mieszkanie, meblowanie itp. odsuwa się od męża by wkróce zauważyć, iż on już ma oddzielne życie, więc postanawia postawić tytułową ściankę działową, która jest tyle samo fizyczna co symboliczna i jest jej wyrazem zwrócenia jego uwagi na sytuację. I to jej się udaje... choć jak się okazuje za późno dla niej i dla nich.

Ta powierzchniowa historia to kanwa dla głównej części książki Sowy, która w sposób ironiczno, zabawny i tragikomiczny przedstawiła otaczającą rzeczywistość. Jest więc w tym raporcie:
- Marsz Tolerancji, na którym warto może bywać, ale jednocześnie żaden ze znajomych się nie pojawia, więc może jednak nie należy wyłamywać się z konwencji? Jednocześnie bohater odkrywa, że ludzie uczesniczący w nim, czyli w większości geye to jednak tacy sami ludzie.
"Skoro ma wziąć udział w pochodzie, musi znakleźć jakieś wymierne korzyści. A zatem:
a) Poczyni cenne obserwacje socjologiczne, to raz.
b) Z pewnością zyska w oczach znajomych; otoczenie Fiotronia darzy Marsz Tolerancji rosnącą sympatią. I poparciem, oczywiścieże ryzyko, niewystarczające zainteresowanie kluczowych mediów), ale czyniono pewne plany. Za rok, góra dwa, kiedy Marsz stanie się naprawdę trendy, Fiotroń będzie mógł się pochwalić, że był pierwszy, przed wszystkimi. Co nie znaczy, że teraz ma się rzucać w oczy..."
- wyznaczanie nowych standardów konsumpcji
"- Specjalistyczne książki zabraliśmy ze sobą. Biblioteczkę z beletrystyką skomponował zatrudniony przez Szarlotę fachowiec. Same najlepsze pozycje, głównie nowości.
- I jak? Jesteś zadowolony z wyboru?
Nie miał czasu ocenić. Zresztą nie o lekturę tu chodzi, a o wyznacznie nowych standardó konsumpcji. Pod tym względem Fiotroń należy do pokolenia sosu pesto. Kiedyś zagorzali fani Brygady Kryzys (do czego nie lubią się przyznawać, nawet po trzech drinkach z malibu), a obecnie kadra kierownicza w liczących się korporacjach. Co oczywiście zobowiązuje. Markowe ciuchy, zgrabna sportowa sylwetka (albo mocno wciągnięty brzuch), kosmetyki organiczne (wybó nie ma nic wspólnego z szcunkiem dla środowiska) i zakupy w delikatesach. Dawni wielbiciele mielonki wyjadanej z puczki wspólnym widelcem lub ubabranymi paluchami, dzieś preferują owoce morza, krem truflowy, pecorino romano, suszoną hiszpańśką szynkę. I pesto. Nawet zaskoczeni niespodziewaną wizytą wyczarują w mig egzotyczne menu do tysiąca ośmiuset kalorii. Podane na kwadratowych talerzach."
- obraz młodych, zblazowanych 30-to letni, którym już nie chce zmieniać się świata
"Ci [uczestnicy marszu] zgromadzenia na placu Matejki raczej nie trafią do programu "Uwaga". Z kolorowymi balonikami w dłoni wyglądają, jakby wybierali się na piknik do Ojcowa. Zbyt grzeczni, zwyczajni i stanowczo za młodzi. Jeszcze wierza, że im się uda, skrzywił się Dionizy, czując dziwny uścisk w piersi. Nie, żaden wielki ból egzystencjalny. Raczej smutek, jaki się odczuwa w pierwszy, naprawdę chłodny wrześniowy. Fiotroń zrozumiał nagle, że dla jego zblozowanych znajomych nie ma tu miejsca. Ich entuzjazm wypalił się w połowie lat dziewięćdziesiątych, a teraz mofą sobie pooglądać w telewizji, jak ktoś inny usiłuje zmienić świat. Jeszcze chwila a zostaniemy zepchnici na boczny tor, pomyślał, i aż pociemniało mu w oczach..."
- krótki rys bogatych nie mających marzeń, bo "bogatych stać na kaprysy, biednym muszą wystarczyć marzenia"
- obraz piekła kawalera, czyli wir randek
"W wir randek? Wielkie dzięki! Już to przerabiał, przez dwa lata taz zwanej wolności pomiędzy Penny a gorącą Andrea. Żenujące randki w ciemno z kobietami zdrapkami, nigdy nie wiesz, co się kryje pod warstwą sreberka. On zwykle trafiał na "spróbuj jeszcze raz". Albo na wyfiokowaną frustratkę dopytującą się "co będzie z nami" już po drugim spotkaniu. [...] Albo łzy. Jeden jedyny raz spróbował być brutalemżinsowej koszuli. [...]. Po tym traumatycznym wydarzeniu Dionizy zrezygnował z randek w ciemno, wybierając, za namową Debeściaka, nową formę rozrywki: przygody klubowe."
- brak radości z podróży bez planu i narzucanie sobie zadaniowości
"Fiotroń też by chętnie wyszedł, ale dokąd? Przecieśż nie będzie spacerował w kółko, dookoła swojego osiedla. Opuszczając jedno miejsce należy wcześniej określić nowy cel! Więc dokąd?"
- narzekanie na kobiety
"A te dzisiejsze kobiety? Boże święty. Co jedna to bardziej wymalowana. Jak pisanka. Tylko, że w środku puściuteńko. Nowoczesne wydmuszki."
- ludzie nieprzypadkowo "ubrani na luzie w ciuchy z najwyższej półki",
Jak widać z tych kilku urywków Izabela Sowa ludzi bawić się groteską i malować grubą kreską, co daje poczucie lekkości, ale nie pozbawia książki uszczypliwości, której czytelnikowi nie uda się ominąć... za co książkę chwalę.

Klubowicze uznali - warta polecenia!
Do usłyszenia na początku maja!

Marcowy przegląd blogów

Z ostatniego spotkania klubu jeszcze wpisu braj, ale choć z przeglądem marcowych wpisów już się uporałam i oto kolejna lista książek, którymi jestem zaciekawiona dzięki Waszym recenzjom, kochani!

Zaułek książek
W tym miesiącu tylko jedna pozycja ale za to bardzo ciekawie opisana. "Wiosna kamieni" to książka o budowie Notre Dame. Poza tym grtulacje z okazji nowego mieszkania!

Wieczór z książką
1. "
Betonowy ogród" Ian McEwan
2. "
Firmin" Sam Savage

Słowem malowane
1. "
Wieczór" Susan Minot
oraz wiele obrazów z "książką w ręku"


Sara Deever
1. "Krem władzy" C. Dovey

Przeczytałam książkę
1. "Kobiety wypędzone" Marianne Weber

Z lektur prowincjonalnej nauczycielki wybrałam cały zbiór i trochę mnie to przeraża, bo to znów wypłynięcie na morze szerokie i głębokie, ale dlaczego nie?!
1. "Zrozumieć świat" Wiktor Osiatyński
2. "Trzy połówki jabłka" Antonina Kozłowska
3. "Czystopis" Siergiej Łukjanienko
4. "Oko Ewy" Karin Fossum
5. "Kobiecość w obliczu zmian. Studia interdiscyplinarne" redakcja Aneta Chybicka, Beata Pastwa-Wojciechowska
6. "
Ludzie i książki" rozmowy Barbary Łopieńskiej
7. "Żar" Sandor Marai
8. "Ex libris" Anne Fadiman

Mól książkowy
1. "Pamiętnik z dekady bezdomności" Anna Jadwiga Łojewska

Miasto książek
Ten wpis nie jest o książce, ale o tym jak sobie radzić w czasach kryzysu, więc zamieszczam.
1. "Dom na kresach" Philip Marsden

Krytycznym okiem
1. "Zatopiona zima" James Hopkins
2. "Dzieci bohaterów" Lyonel Trouillot
3. "Dziewiętnaście sekund" Pierre Charras

Czytatnik
1. "Ruchome święto" Ernest Hemingway