"The Painter of Battles" Arturo Perez-Reverte


To był ostatni raz kiedy sięgnęłam po książkę tego autora, niestety. Na tylniej okładce oczywiście peany, a w środku przeciętność i dłużyzna. Zdołałam przebrnąć jedynie przez 80 stron...
Bohaterami tej historii są światowej sławy fotograf wojenny Andre Faulques i Ivo Markovic oraz łącząca ich wojna na Bałkanach po rozpadzie Jugosławii. Ten pierwszy po sfotografowaniu nieznanego mu żołnierza uciekającego przed napierającą armią serbską zamieszcza świetną fotografię w którymś z magazynów i nawet zostaje za nią nagrodzony. Niestety nie wie, że przez to ten drugi traci żonę i syna w straszliwych okolicznościach, co staje się dla niego powodem do odszukania reportera i życia przez dłuższy czas z myślą o zamordowaniu go.

Jak to często bywa czas leczy choc częściowo rany i gdy w końcu Ivo odnajduje Andre zaczynają rozmawiać o wojnie, o okrucieństwie i zasadach tego świata. Rozmowa przeplatana jest wspomnieniami Andre o kobiecie jego życia, którą także stracił w trakcie tamtej wojny, o historii ich spotkania. Jak to u Arturo Perez-Reverte w tle zawsze jest sztuka... i tak jest tym razem, a więc opisy mniej lub bardziej znanych obrazów batalistycznych są wprowadzone jako analiza Andre do wykonania fresku w XIII wiecznej baszcie, którą zakupił z zamiarem uwiecznienia okrucieństw, które się naoglądał.
Co dalej zdarzyło się nie wiem i tak na prawdę to nie chcę wiedziec, bo dywagacje tych dwóch pokiereszowanych ludzi o okrucieństwie świata wydały mi się bardzo jałowe, a i ilośc information o malarstwie była po prostu przesadzona i dośc encyklopedyczna. Dlatego porzuciłam czytanie tej książki z nadzieją na przeczytanie czegoś bardziej interesującego...
Nie polecam a wręcz odradzam!

No comments:

Post a Comment