"Fashions of a Decade. The 1960s" Yvonne Connikie



Tą książkę znalazłam na stole z "non-fiction" kiedy odbierałam inne zarezerwowane materiały z biblioteki. Taki stół z polecaną  "fiction" i "non-fiction" przez bibliotekarzy powinien być w każdje bibliotece, bo daje możliwość znalezienia czegoś czego samemu nie szukałoby się lub nawet nie słyszało.



A teraz o książce Yvonne Connikie, która nie jest odkrywcza, ale ... warta zajrzenia. Jest tam podsumowanie tego co działo się w polityce, różnych warstwach społecznych zarówno w Stanach, jak i w Europie. Jest sporo zdjęć z epoki przedstawiających wydarzenia (czyt.: protesty, wyścig w Kosmos, postęp technologiczny), ważne osobistości, a przede wszystkim artystów.

Nie pomija także tematu zmian społecznych, a przede wszystkim tych, które miały wpływ na życie przeciętnej kobiety. W tym czasie powstało wiele udogodnień w postaci "gaddżetów" jak to przekornie określa, a które jednak zmniejszyły obciążenie pracą fizyczną w domu i skróciły jej czas wykonywania. W efekcie kobiety miały odrobinę więcej czasu by zająć się sobą. Jednak ciągle uwarunkowania społeczne i moda tego orkesu wpychały kobiety w role raczej pasywne, "głupiej blondynki", bo przecież dziewczyna w mini nie może powiedzieć nic mądrego.

Autorka przedstawia różnice stylu pomiędzy tym "rozwiniętym" przez Boba Dylana a tym wystylizowanym przez The Supremes. Omawia rodowód beatnik'a i hippie. Cała książka zawiera wiele ciekawych zdjęć m.in. płaszczyków z PCV (!) czy ubranej w kosmicznym stylu Jane Fondy z filmu "Barbarella". Wspomina o Twiggy z jej mocnym makijażem, a stylu mężczyzny w średnim wieku a la James Bond w wykonaniu Seana Conery'ego.



Opisuje także zmiany jakie nastąpiły w przemyśle tekstylnym, czyli pojawienie się nowych materiałów a przede wszystkim wielu nowych, młodych projektantów, takich jam Mary Quant, Yves Saint Lorent, Emanuel Ungaro, którzy odnoszą sukcesy i natychmiast otwierają boutique. Powstawało wiele małych sklepików z ubraniami za niewielkie pieniądze przyciągające nastolatki z ich kieszonkowym i nastawione na szybką rotację towaru.


Pewnie ciekawych zdjęć obrazujących tą epokę mogłabym jeszcze wstawić wiele, a na pewno już macia obraz tejże książki. Generalnie bardzo interesująca pomimo iż wiele informacji już znałam i dzięki wielości fotografii daje rzeczywiście wgląd w lata 60-te.

Polecam!

"Rok reportera" Piotr Kraśko


Piotr Kraśko, reporter Telewizji Polskiej, był wysyłany w tereny gdzie dużo się dzieje, a gdzie trudno jest dotrzeć. W ramach swojej pracy bywał na Bliskim Wschodzie, Afryce, ale też w Stanach Zjednoczonych. Po tak wielu podróżach miał sporo wspomnień, więc postanowił je spisać w "Roku reportera". Nie ma w tym nic złego, bo przecież tak lubiany Kapuściński zrobił to samo....

Jednak czytając tą sprawnie napisaną książkę nie zamyśla się człowiek, tak jak przy utworach mistrza. Sprawność tej książki powoduje, że szybko się ją czyta i równie szybko zapomina. To co opisuje Kraśko to tragedie przeciętnych ludzi oraz okropieństwa wojny, choć opisy niebezpieczeństw są lapidarne. Jednak narzekanie autora na pracę reportera, który musi przygotować obraz i kilka zdań na tak ciężkie tematy i do tego zmieścić się w minutowym sprawozdaniu, kłóci się właśnie z tą lipidarnością, której brak jest jednak ciężaru. W efekcie powstało coś co jest dokładnym odzwierciedleniem jego pracy - szybka i łatwa książka, która nie daje do myślenia. Może to właśnie chciał osiągnąć? Może to było jego katharzis?

Jeden z ciekawszych fragmentów znajduje się już we wstępie:
"Reporter rzadko poznaje los ludzi, którym wszytko się układa. Rozmawia z tymi, którzy są na krawędiu, szykują się na najgorsze, walczą o przetrwanie, albo właśnie wszystko stracili. Gdy wracałem z tych wyjazdów do Polski, zawsze uderzało mnie, jak bardzo nie doceniamy tego, w jak bezpiecznym miejscu na ziemi żyjemy. Są setki tysięcy ludzi, którym trzaeba w Polsce pomóc, tysiące spotyka krzywda każdego dnia. Jednak w posótnaniu z tym, co dzieje się w odległości kilku godzin lotu z Warszawy - mieszkamy we wspaniałym, spokojnym kraju, który dostał po raz pioerwszy od dawna wielką szansę, w dużej mierze ją ma."

Jest w tej książce sporo informacji, których nie znajdziemy w reporterskich minutówkach. Kraśko mówi o braku możliwości życia w Palestynie; o złożośności konfliktu Izraela z krajami arabskimi; o dramatach ludzi, którzy stracili okazję życia w kraju bezpieczniejszym niż ich własny; o wielu punktach widzenia; o braku samodzielności obywateli oczekujących od państwa pomocy; o tragicznych losach dzieci-żołnierzy. I to jest niewątpliwą wartością książki.

Dlatego na pytanie czy podobała mi się ta książka jest mi trudno odpowiedzieć... bo za szybko ją przeczytałam i zapomniałam. Dlatego też wrzucam ją w kategorię "średnia".

"The Deportees" Roddy Doyle - 6 lutego 2010

The eight stories in Roddy Doyle's collection are written with a single purpose in mind: to foster tolerance in ticklish circumstances. In modern Dublin, this means tolerating, and even welcoming, the massive influx of foreigners whose presence might be a cause of discord or annoyance. Tolerance in Ireland no longer involves Unionist and Nationalist, Protestant and Catholic, big house and slum. The 21st century has brought new versions of the old necessity to clamp down on instinctual aversion and stereotypical thinking.

Doyle is very much on the side of ethnic diversity, raunchiness and pragmatism. These stories, on the whole, are composed in a cheerful, rueful, affirmative mode, and tackle head-on assorted problems of identity and integration, as the state of being Irish gains a wider and wider application. "The problem is but," says a character in one of the most invigorating stories, "I'm black and Irish, and that's two fuckin' problems." "Home to Harlem" is the title, fraught with ironies. Declan O'Connor's granda was a black GI, and he's in the US to research the influence of Harlem on Irish literature – something of a non-starter.

"Rok reportera" Piotr Kraśko - 9 stycznia 2010



Książka jest zbiorem reportaży z podróży Autora na Bliski Wschód, do Afryki i Ameryki z lat 1996?2005. Ich bohaterami są mieszkańcy Rwandy i Konga, gdzie wskutek walk wywołanych pomiędzy plemionami Hutu i Tutsi zabito około miliona ludzi, Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu, gdzie Palestyńczycy i Żydzi bezskutecznie próbują żyć obok siebie w pokoju, Iraku, który, mimo upływu kilku lat od obalenia dyktatury Saddama Husajna ciągle targany jest konfliktami religijnymi i zamachami terrorystycznymi, Tajlandii i Stanów Zjednoczonych, gdzie tsunami oraz straszliwe huragany: Katrina, Wilma i Rita pokazały niszczącą siłę przyrody, powodując śmierć setek tysięcy osób i nieopisane zniszczenia oraz Bejrutu, na który spadały izraelskie bomby.


We wszystkich tych miejscach Piotr Kraśko "wędruje, patrzy, rozmawia, słucha" zwykłych ludzi, żeby później obiektywem kamery opisać konflikty, tragedie, i kataklizmy, widziane ich oczami.