"Church of cheese" Carol Miller


Łatwo wpadającą w oko okładkę - zdjęcie w kolorze sepii z czerwonym tytułem, a do tego krótki podtytuł o Cyganach oraz obrazki w telewizji o deportacjach Cyganów z Francji przypominiały stereotypy utrwalone z Polski. Zdecydowałam się zaproponowac tą książkę na moim klubie. O dziwo dziewczyny zgodziły się, ale niestety nie był to najlepszy wybór...

Książka powstała na przestrzeni 40 lat kiedy to Carol Miller jako młoda antropolożka zainteresowała się Cyganami oraz ich kulturą i w efekcie spędziła z nimi większośc życia. Jest zatem zbiorem informacji z pierwszej ręki co mogłoby dodawać książce wartości, ale niestety styl pisarski pozostawia wiele do życzenia...

Miller opisuje rytuały, wierzenia i to jak zmieniali się  Cyganie mieszkający na Zachodnim Wybrzeżu, a dokładniej w Seattle i północnej Kalifornii. Jakimi nomadami pozostają, szczególnie tutaj w Ameryce, kraju opartym na przemieszczaniu się. Informacje są niby podawane w rozdziałach nie mają jednak jakiejś przewodniej myśli co utrudnia zrozumienie i zagłębienie się w treści, ale może też byc wzięte za przejaw opisywanej kultury.

Przedstawione grupy-rodziny są bardzo mobilne, nie mają stałego zajęcia właściwie, choć oczywiście kobiety zarabiają wróżbiarstwem, a mężczyźni handlem samochodami, ale nie lubią źródeł stałych dochodów. Jednocześnie niewiarygodnie mocne więzi rodzinne nakazują pozostawac ze swoimi i poszukiwanie na zewnątrz, a już poszukiwanie na zewnątrz partnera, jest niedopomyślenia i oznacza w praktyce odejście od rodziny i zerwanie kontaktów. Opisuje także brak budowania przyszłości i życie chwilą obecną, co szczególnie w latach 60-tych i 70-tych było możliwe i akceptowane ze względu na dominującą kulturę dzieci-kwiatów. Nie brak opisów wielkich zabaw i celebracji ważnych wydarzeń jak ślubów, urodzin, chrzcin, jako sposobu utrzymywania więzów rodzinnych i bliskich kontaktów, a nieobecność postrzegana jest jako afront i brak szacunku dla tradycji.

Autorka zwraca uwagę, że Cyganie nie mają kapłanów, nie mają królów (co akurat jest błędem) ani języka pisanego, a jednak są tak odrębną kulturą, która przetrwała setki lat, czystki Hitlera właśnie dzięki przekazywaniu mitów i historii wewnątrz grupy z pokolenia na pokolenie. Na potwierdzenie przytacza tytułową historię "Kościoła z sera" z dwóch różnych źródeł: 
- zasłyszaną od zaprzyjaźnionych Cyganek
"The reason Gypsies have no church and the Gadzé (non-Gypsies) do, Katy said, is that God made a church of cheese for the Gypsies and a church of stone for the Gadzé. But the Gypsies got hungry and ate theirs. After telling me this, Katy admitted she wasn't entiorely sure The Church of Cheese was true. Her mother Lola made a face and insisted it was: "Anyhow, I like to believe that", she said"
- zebraną w "Przypowieściach ludowych" przez Diane Tong
"Once upon a time the Gypsies built a church of stone and the Serbs built the church of cheese. 
When both churches were ready, they agreed to exchange them - the Gypsies were to give the Serbs the stone church and the Serbs to give the Gypsies the cheese church and five pence as a makeweight. The Serbs had no money so they owed the Gypsies the five pennies.
The Gypsies immediately began to eat their church, until little buy little they had eaten it all up; and that is why they have no church now.
The Serbs still owe the Gypsies the five pennies, and the Gypsies are still asking for them, and that is why the Serbs have to give them alms."

Z moim doświadczeń z Cyganami, z nabytych stereotypów i fragmentów tej książki wydaje mi się, że ta przypowieśc ludowa bardzo dobrze opisuje Cyganów z ich miłością do chwili obecnej, bez przywiązania do rzeczy materialnych i budowania dobrobytu. Może to nastawienie a raczej odwrót od materializmu pochodzi od ich przodków, którzy przywędrowali do Europy z Półwyspu Indyjskiego tak odmiennego pod względem stosunku do posiadania.

Pomimo tego, że próbowałam czytac tą książkę udało mi się przebrnąc jedynie przez 50 stron... nie mogę jej polecic.

No comments:

Post a Comment